KSW 22: Gala knockoutów oraz poddań. Co dalej?

Plakat KSW 22
Plakat KSW 22 Materiały prasowe KSW
Tylko dwie z siedmiu walk na gali KSW odbyły się w pełnym wymiarze czasowym. Pozostałe z nich zakończyły się w 1 rundzie. Już wiemy, że wygrane Karola Bedorfa oraz Pawła Nastuli najprawdopodobniej doprowadzą do walki o pas mistrzowski federacji.

Sobotnia noc była dla fanów mma w Polsce bardzo udana. Najpierw rodzima Konfrontacja Sztuk Walki dostarczyła mnóstwa emocji, następnie odbyła się gala UFC 156, w której o pas zmierzyli się Nick Diaz oraz Georges St. Pierre.

Walki wieczoru

W przypadku KSW 22, paradoksalnie to nie walki wieczoru były najbardziej emocjonujące. W pierwszej z nich – debiutujący w Federacji Paweł Nastula, dość szybko rozprawił się z Kevinem Asplundem, zakładając klucz na rękę. Po szybkim obaleniu, złoty medalista Igrzysk Olimpijskich w Atlancie, całkowicie zdominował przeciwnika w parterze kontrolując go z góry. Amerykanin, mówiąc eufemistycznie, nie zaprezentował się z najlepszej strony. Nie oznacza to jednak, że nie zobaczymy go ponownie w polskim ringu. Jeżeli chodzi o Nastulę to pojawia się jednak fundamentalne pytanie: „dlaczego tak późno udało się podpisać kontrakt z KSW?”.

W drugiej walce wieczoru, której stawką był pas mistrzowski, Jan Błachowicz obronił tytuł, pokonując doświadczonego Gorana Reljica. Polak zaczął dość niepewnie – być może zblokowały go nieskrywane marzenia o starcie w UFC i świadomość, że mając dobrą passę przybliża się do tego. W pierwszej rundzie dał się obalić, jednak dość szybko odzyskał rezon i próbował doprowadzić do poddania. Od drugiej rundy przewaga zawodnika z Cieszyna była bardzo widoczna i werdykt sędziowski nie mógł być inny. Czy ta walka zadecyduje, że odpowiedzialny za rekrutowanie zawodników w UFC Joe Silva wykona telefon? Miejmy nadzieję, że tak, bowiem Błachowicz zaprezentował się po raz kolejny jako wszechstronny zawodnik. Z drugiej strony – z ostatnich pięciu walk tylko jedną skończył przed czasem.

Pas wagi ciężkiej do rozdania

W wadze ciężkiej, Karol Bedorf pokonał byłego strongmana – Oliego Thompsona – również jednogłośną decyzją sędziów. Szczecinianin w dwóch pierwszych rundach wyraźnie górował nad przeciwnikiem, przede wszystkim w stójce. Najpierw doprowadził do rozcięcia łuku brwiowego, następnie solidnymi lowkickami wykończył udo Anglika. Trzecia runda była pasywna, ze względu na zmęczenie obu zawodników i rozegrała się głównie w parterze.

Na konferencji prasowej po gali, włodarze KSW potwierdzili, że jest duża szansa na pojedynek o pierwszy tytuł mistrza wagi ciężkiej (nie licząc pasów turniejowych) pomiędzy Karolem Bedorfem a Pawłem Nastulą. Obaj zawodnicy wyrazili chęć takiego pojedynku.

Oli Thompson zaprezentował się bardzo dobrze, jeżeli chodzi o odporność na ciosy oraz serce do walki. Prawdopodobnie też zostanie ponownie zaproszony do Polski. Spekulować można, czy jego ewentualnym przeciwnikiem będzie Mariusz Pudzianowski.

Dwa razy mocne KO

Anzor Azhiev po raz kolejny dał pokaz swoich niesamowitych możliwości. Młody Czeczen dość szybko pokonał, ściągniętego niemal na ostatnią chwilę, Pavela Svobodę. Minimalnie spóźniona interwencja sędziowska sprawiła, że Czech przez dłuższą chwilę nie odzyskiwał przytomności, a z ringu został zniesiony przez ekipę medyczną. Jak podał Martin Lewandowski, zawodnik nie wymagał odwiezienia do szpitala i dość szybko został postawiony na nogi.

Piotr Strus uległ dość szalonej agresji Aziza Karaoglu, który trafił celnie w ucho, a następnie wykończył przeciwnika mocnymi uderzeniami na ziemi.

Szalonemu Grekowi dziękujemy


W kolejnym pojedynku, Rafał Moks pokonał Marcina Naruszczkę za pomocą duszenia gilotynowego. Obaj zawodnicy mieli świadomość, iż przegrana może oznaczać koniec występów w KSW. Czy tak będzie w rzeczywistości i Marcin Naruszczka pożegna się z Federacją? Niekoniecznie, bowiem zaprezentował się z dobrej strony, ale ostateczną decyzję poznamy niebawem.

Christos Piliafas miał udowodnić, że porażka z Mariuszem Pudzianowskim była przypadkowa i wynikała z rzekomej kontuzji kolana. Nie udało mi się to, i dość szybko uległ Kamilowi Walusiowi. Grek pokazał się z bardzo słabej strony, zarówno jeżeli chodzi o siłę, technikę, jak i nastawienie. Chyba nie ma wątpliwości, że polska publiczność nie będzie chciała zobaczyć go ponownie. Waluś, z kolei, ma „na rozkładzie” prawdziwego zawodnika mma, więc w kolejnej walce otrzyma kogoś z trochę wyższej półki. Możliwe, że kogoś, kto już miał możliwość zaprezentować się na KSW i przegrać z bardziej doświadczonym ciężkim. Być może będzie to Kevin Asplund (chociaż osobiście chyba wolałbym nie) lub Karl Knothe.

KSW 23 – powrót Pay-Per-View


Chociaż zawodnicy tacy jak Piliafas i Asplund trochę zepsuli show, organizatorom gali KSW 22 należą się gratulacje. Oprócz pojedynków na pochwałę zasługuje m.in. oprawa świetlna czy rozpoczęcie. Ponieważ wiadomo, że następna gala dostępna będzie w systemie płatnym, organizatorzy mogą być z siebie zadowoleni, bo udane widowisko z pewnością nakręci im sprzedaż.

Co wiadomo o KSW 23? Do skutku dojdzie pojedynek Mamed Khalidov z Holendrem Melvinem Manhoefem. Michał Materla skrzyżuje rękawice z Kendallem Grovem, ostatnim przeciwnikiem Mameda. Wiadomo także, że na ringu wystąpią Mariusz Pudzianowski, Maciej Jewtuszko i Aslambek Saidov.

Warto także zaznaczyć, że Marta Chojnoska i Karolina Kowalkiewicz stoczą pojedynek o pas Międzynarodowej Mistrzyni KSW w wadze do -55kg.

Zwiastun gali poniżej:
Trwa ładowanie komentarzy...