O autorze
Dziennikarz oraz prezenter z zamiłowania, wykształcenia oraz doświadczenia. Staram się walczyć z głupotą w internecie, szczególnie jeżeli chodzi o tematykę mieszanych sztuk walki. W wolnych chwilach trenuję Brazylijskie Jiu-Jitsu lub praktykuję Asztanga Jogę. Ciągle szukam kolejnych projektów do zaangażowania się

Trzeba sprowadzić Polaków do parteru... I nauczyć

ADCC World Submission Fighting Championships 2011
ADCC World Submission Fighting Championships 2011 Zdjęcie dzięki uprzejmości firmy Manto
Polska publiczność nie rozumie walki w parterze. O ile szybkie i efektowne poddania nagradzane są brawami, tak zbyt długie przebywanie na ziemi często (choć nie tylko w naszym kraju) spotyka się z niezadowoleniem tłumu. Na szczęście powoli się to zmienia.

Historia najnowsza MMA* – czyli czasy, od których formuła walki wyewoluowała do postaci w jakiej znamy ją obecnie, to początek lat 90-tych. Pierwszymi rynkami masowego odbiorcy towaru w postaci MMA były Japonia oraz USA. O ile kibice Kraju Kwitnącej Wiśni, mający wieloletnią tradycję judo, sumo i jiu-jitsu (tradycyjnego) rozumieli (i do dzisiaj rozumieją) ideę sportów chwytanych, tak publiczność amerykańska miała z tym kłopot. Z jednej strony nie do końca wiedziała, co się na ringu lub w klatce w danej chwili działo (stąd gwizdy, np. podczas finałowej walki UFC 1 Royce'a Gracie z Gerardem Gordeau), z drugiej jednak widać było ciekawość i szok, związany z nietypowymi rozwiązaniami walki. Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że gdyby nie dominacja stylów chwytanych na pierwszych galach UFC, nowa formuła walki nie przyjęłaby się w społeczeństwach zachodnich. Jednak nie oznacza to, że walka w parterze została pokochana bezwarunkowo i na zawsze.

Warto przypomnieć sobie, w jaki sposób Royce Gracie zapoznawał publiczność z walką na ziemi, np. oglądając fanowski highlight:



Czy osoba na górze ma przewagę?

Nie ma co się oszukiwać: style uderzane – niczego nim nie ujmując - są dużo łatwiejsze do zrozumienia dla niezwiązanego ze sportami walki widza. W skrócie chodzi o to, że każde skuteczne uderzenie czy kopnięcie to dobrze dla uderzającego i źle dla uderzanego. Po walce bokserskiej eksperci analizują wiele elementów (liczba zadanych i otrzymanych ciosów, w tym liczba ciosów mocnych, strategie walki zawodników, pozycje itp.), ale widz często i tak wie kto był górą.

W przypadku stylów chwytanych niedzielny fan ekspertem raczej nie jest. Cała wiedza o skuteczności kończy się na obaleniu i ewentualnie poddaniu, czyli duszeniu lub dźwigni na staw. To co jest pomiędzy tymi dwoma elementami to często czarna magia. Dlaczego zawodnik przeciwnika w między nogami (tzw. garda) może być tym atakującym? Kto kogo trzyma? Dlaczego pozycja się w danej chwili zmieniła albo nie? Co musi zrobić zawodnik, żeby z danej pozycji wyjść i jak? Na te pytania czasem ciężko znaleźć odpowiedź od razu, zwłaszcza gdy zawodnicy mają pojęcie o grze w parterze i są w ciągłym ruchu.

Dodatkowo,od czasów pierwszych gal strategie walki w parterze bardzo się zmieniły. Każdy szanujący się zawodnik MMA ma w swoim arsenale przynajmniej podstawowe obrony przed poddaniami. Dlatego podczas pięciominutowej (lub krótszej) rundy zawodnicy często nie angażują się zbytnio, wybierając grę na zwycięstwo na punkty.

Nieść kaganek oświaty

Na szczęście nadal są zawodnicy, którzy dają kończą swoje walki poddaniem i wywierają nieustanną presję w parterze. Osobom nadal nieprzekonanym do walki na ziemi polecam oglądanie ich walk lub chociaż highlightów. Zaliczyć do nich można m.in.:
Shinyę Aokiego – znanego ze swoich wielobarwnych lajkrów oraz gibkich nóg:



czy specjalistę ds. dźwgnii na nogi Rousimar Palhares



Nazwisk efektywnych i efektownych parterowców (obecnych i z przeszłości) jest mnóstwo: Rickson Gracie, Kazushi Sakuraba, Fedor Emalienenko, , Antonio Nogueria, Frank Mir, BJ Penn, Carlos Newton, a bardziej z czasów obecnych Vinny Magalhaes, Demian Maia, Fabricio Werdum, Jacare czy Robert Drysdale – to tylko wycinek. Polska publiczność również ma dobrych nauczycieli. Zaliczyć do nich możemy Damiana Grabowskiego, Mameda Khalidova czy Michała Materlę i wierzę, że z czasem nasza publiczność będzie rozumieć parter na równi z japońską.

Na zakończenie krótki test. Jeżeli podoba Ci się poniższa walka, możesz uznać się za fana parteru. Jeżeli nie – obejrzyj ją jeszcze raz.






*Na temat pełnej historii MMA powstał niejeden artykuł i publikacja. Oczywiście nie można zapomnieć o rozwijających się od lat 20 tych pojedynkach Vale Tudo, które odbywały się w Brazylii, czy „Shootfigtingu” w Japonii. Określenie historia najnowsza dotyczy przebijania się do świadomości społeczeństw zachodnich oraz masowej publiczności

Współpraca: Jan Tokarski
Trwa ładowanie komentarzy...